Antyleft

Newsy z USA, których nie znajdziesz w polskich mediach

Where is Cross?!

Posted by antyleft w dniu Wrzesień 11, 2010

Dzisiaj mija 9. rocznica zamachów na WTC. Uśmiałem się niesamowicie, oczywiście nie z samej tragedii, bo w Ameryce żarty na ten temat w stylu Zimnego Lecha i Krwawej Marry o dziwo u tych największych luzaków na świecie nie przechodzą, ale z samego faktu ich ciemnogrodzkiego podejścia.

Ameryka nierządem stoi. Państwo jest słabe, prezydenci, i ten obecny i poprzedni, tworzą tam swoiste państwo wyznaniowe. Pal licho ich zacofany i śmieszny napisik na banknotach „In God we trust”, gdzieś tam swoimi tradycjami sięgający XIX wieku. To jeszcze jakoś mogę przeboleć, ale prawdziwym hitem jest ich śmieszny krzyż, który sobie stworzyli z jakiś tam gruzów i metalów po 11. września. Wyobraźcie sobie państwo, że te metalowe belki postawili w środku miasta i cieszą się niezmiernie z tego, że jest to dla nich symbol. Jakiś klecha nawet stwierdza, że symbolizuje on „nadzieje, wiarę i … uzdrowienie”. Chętnie wysłałbym całą tą radiomaryjną zgraję do Nowego Jorku i tam razem z tym pastorem od siedmiu boleści przy tym krzyżu staliby całymi dniami, może by ich umysłowo uzdrowił. Żeby tych hitów zza Oceanu było mało to ten krzyż, który był całkowitą samowolą budowlaną i zagrażał bezpieczeństwu nowojorczyków został uznany przez ówczesnego burmistrza Nowego Jorku, Giulianiego za … legalny. Nie wiem co ten łysy potomek makaronów sobie myślał, ale chyba lekko przesadził.

Cieszę się, że żyje w lepszym państwie, gdzie religia jest sferą prywatną każdego obywatela, a prezydent mojego kraju nie akceptuje tego typu zachowań. Paradoksem jest to, że nasz kraj może być przykładem dla takiej potęgi, jaką są Stany Zjednoczone. Czasami są sytuację, w których możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy dumni z naszego państwa. W Polsce i administracja publiczna, i konserwator zabytków stanęli na wysokości zadania. Chwała im za to. Co działo się z Laurą Bush? Dlaczego nie wyszła z żadną inicjatywą, by przenieść krzyż do Pennsylwanii, gdzie na polach w okolicach Shanksville po bohaterskiej postawie pasażerów doszło do tragedii sławetnego samolotu (lot 93). Możemy być dumni z naszej Pierwszej Damy, która chce w pół roku po tragedii 10.04 przenieść krzyż w należne mu miejsce, czyli w miejsce katastrofy. Przecież centrum NY i W-awy to nie są odpowiednie lokacje, w których taka samowola budowlana powinna się znajdować. Tam pracują ludzie, ludzie różnych wyznań! A co jeśli w tak ruchliwych miejscach taki krzyż przykładowo spadnie na ziemie. Co wtedy? Ignorancja Amerykanów nie zna granic. No, ale cóż jeśli człowiek wychował się na BigMac’ach i meksykańskich nachos to już nie nasz problem.

Uważam i mówię to z całą świadomością, że Polska powinna reagować na wszelkie przejawy nietolerancji, nienawiści i podziałów społeczeństwa. Wiemy doskonale, jak liczna jest Polonia amerykańska w Nowym Jorku, więc kwestia ta dotyczy również naszych obywateli. Obowiązkiem naszego rządu jest stanowczy głos sprzeciwu w tej sprawie. Dzisiaj przestrzeń publiczna jest ureliginijniana w Ameryce, jutro może stać się tak w Polsce! Dlatego wzywam wszystkich tych, którym leży na sercu dobro obecnych i przyszłych pokoleń o wystosowanie otwartego listu do Prezydenta Baracka Obamy, wzywającego do działań w tej kwestii. Apeluję również do polskich Eurodeputowanych w Parlamencie Europejskim o przygotowanie projektu rezolucji, potępiającego łamanie zasad wolności sumienia i wyznania w Stanach Zjednoczonych. Jednocześnie wzywam do zmasowanych akcji na Facebooku oraz do próby wskrzeszenia tego, co w Polsce najlepsze, a więc wszystkich tych ludzi, którzy wraz z Dominikiem Tarasem mieli odwagę powiedzieć stanowcze „NIE” państwu wyznaniowemu. Dominik, jeśli to czytasz, proszę o kontakt. Mam nadzieję, że dysponujesz wizą do USA i będziesz w stanie skopiować tą wspaniałą akcję również za Oceanem. Jeśli nie, mam nadzieję, że min. Sikorski podejmie wszelkie kroki ku temu, by sprawa ewentualnych formalnych obowiązków, związanych z tym wyjazdem została ci w jak największym stopniu uproszczona. Chrońmy Europę przed ciemnogrodem z USA.

Ze złotych tarasów

pozdrawia

Palik Lemingowski

Opublikowany w Konserwatyzm amerykański, Polska polityka | Otagowane: , , , | 1 komentarz »

„Mówią o mnie jak o psie”

Posted by antyleft w dniu Wrzesień 6, 2010

Wieczna ofiara. Powoli robi się to już żenujące.

Opublikowany w Obamism | 1 komentarz »

Will Obama Be A One-Term President?

Posted by antyleft w dniu Sierpień 18, 2010

RealClearPolitics – Video – Will Obama Be A One-Term President?.

Ciekawa dyskusja na Fox News o szansach Obamy na reelekcję.

Opublikowany w Obamism | Zostaw Komentarz »

Kartuny part17

Posted by antyleft w dniu Sierpień 10, 2010

Ostatnie dni w oczach amerykańskich komików.

Opublikowany w Kartuny | Zostaw Komentarz »

Dlaczego „Miro” Drzewiecki miał rację?

Posted by antyleft w dniu Lipiec 30, 2010

/Wrażliwy na wulgaryzmy i nieakceptujący pokładów chamstwa – nie czytaj/

Naród ciągle wspaniały, tylko ludzie nadal skurwieni.

Od dłuższego czasu zastanawiam się nad fenomenem polskiej polityki. Wszędzie na świecie politycy są skubańcami; kradną, oszukują, są zamieszani w skandale, jeżdżą po pijaku i mają, jak to mawiają hiphopowi „klasycy”, wyjebane na wszystko. Istnieje, jednak coś, co odróżnia nasze rodzime podwórko od Amerykanów, Brytyjczyków czy Germanów. Tam ludzie nie oceniają wszystkich względem siebie. Złodziej samochodów, pomimo tego, że ustawia w swoim garażu kilka fur na tydzień nie będzie tolerował złodziei w parlamencie. Rasowy onanista nie zgodzi się, by jego reprezentantem na szczytach władzy była osoba zamieszana w skandale erotyczne. Amerykański czy Brytyjski Jasiu (czy tam John) z dwucyfrowym IQ, mający problem ze skleceniem sensownego zdania nie zagłosuje nigdy na kogoś, kto jest pospolitym głąbem. Te zasady mają zastosowanie wszędzie tylko nie u nas. Możemy gdybać na temat tego, czy polityk jest zawodem uważanym w polskim społeczeństwie za prestiżowy i godny zaufania. Możemy prowadzić dyskusje na temat tego, jaki jest wpływ polityki przez duże „P” na losy przeciętnego Kowalskiego. Jednak pewna rzecz będzie mieć wartość równą constans. Żaden z tych Kowalskich nie jest pozbawiony zdrowego rozsądku, nie wnikając w to czy jest to „chłopski” czy „inteligencki” rozsądek. Dlaczego, więc w Polsce jest, tak jak jest.

W normalnym, a nie „dzikim” kraju pewni politycy nie mieliby możliwości istnienia w sferze publicznej. Renata Zaremba po swoim fenomenalnym wywiadzie u Roberta Mazurka zostałaby pozbawiona mandatu za eskalowanie zachowań bezrozumnych, urągających godności ludzkiej. Tymczasem wytwór inteligenckiej hołoty spod znaku Młodych Demokratów ma i mieć się będzie bardzo dobrze, głównie ze względu na to, że eksponując swój biust na portalach społecznościowych staje się substytutem dla czytelników ostatniej strony Faktu. „Kobieta sukcesu” jak sama się określiła we wspomnianym wywiadzie jest jeszcze nikim w porównaniu z kimś takim jak Janusz Palikmiot. Wyznając zasadę „nie jesteś wart klepnięć na klawiaturze” napiszę jedynie coś, o czym każdy doskonale wie; ten biłgorajski chuj nigdy nie zaistniałby w normalnym państwie. Czego może oczekiwać u nas? Stanowiska wiceszefa klubu, własnej komisji sejmowej i blowjob dziennikarek, biegających do niego jak do Wyroczni Delfickiej, robiąc debili nie tylko z siebie, ale i ze wspomnianych Kowalskich, którzy włączając Fakty na WSI24 są skazani na mordę tego pajaca. I tak działa sobie nasze państwo. Rząd nie musi nic robić, a ludzie są zadowoleni samym faktem, iż Platforma usunęła od władzy Kaczorów. Tygodniki polityczne zmieniają się w papier toaletowy, którego najlepszą egzemplifikacją jest ostatni wywiad Najsztuba z Wojewódzkim we „Wprost”, zawierający wzajemną aprecjację nad jakością swoich fallusów, mogących jeszcze zaspokoić młode laski. Donald Tusk nie musi przejmować się jakością życia obywateli. Dzisiaj podnosi podatki i wskazuje winnych tej decyzji (no surprise – PiS). Oczywiście brakuje w jego wypowiedzi jakiejkolwiek logiki, jednak posępna twarz, mająca sugerować, iż jest skalana jakąkolwiek myślą, co więcej myślą, która skupiona jest głównie na dobru obywateli jest wystarczającym argumentem dla jego wyborców.

Obserwując to wszystko nie można oprzeć się wrażeniu, że Miro Drzewicki miał absolutną rację. Polska to „dziki kraj”, bo nawet w nim ten tekst; olewatorski i pełen wulgaryzmów będzie cieszył się popularnością.

Opublikowany w Polska polityka | Zostaw Komentarz »

Kongresmeni pakujcie manatki!

Posted by antyleft w dniu Lipiec 22, 2010

Takim nagłówkiem wita dzisiaj Amerykanów prawicowy agregator newsów Matta Drudge’a. Ośrodek sondażowy przeprowadził badania na temat zaufania Amerykanów do najważniejszych instytucji państwowych. Kongres w tych badaniach wypada najgorzej. Zaledwie 11 proc. Amerykanów darzy zaufaniem obecnie urzędujących Kongresmenów. Więcej na wykresach poniżej:

Kongres - Ranking zaufania 1973-2010

Ranking zaufania poszczególnych instytucji

źródło: gallup.com

Opublikowany w Obamism | Zostaw Komentarz »

Krótka piłka

Posted by antyleft w dniu Lipiec 15, 2010

Szybki przegląd wydarzeń zza oceanu

Ekologiczna katastrofa w Zatoce Meksykańskiej nadal trwa. Wiele źródeł jako pewnik mówiło o finale 85. dniowej batalii BP z wyciekiem ropy, tymczasem BBC na swoim kanale przez cały dzień serwowało nam wiadomości o nieoczekiwanym opóźnieniu kluczowej operacji. Co więcej, niektóre serwisy internetowe podają, iż pomysł założenia specjalnej czapy, która miałaby tamować przeciek jest zbyt ryzykowny i może jedynie pogorszyć sytuację.

—————————–

Amerykański prezio powoli przekonuje się, że przywództwo to nie tylko gadki z telepromptera i wypady golfowe, ale również rozwiązywanie poważnych problemów. Nagłówek na amerykańskim portalu HufffPost (Fed: We’re running out of tools to rescue economy) pozbawia ekonomicznych optymistów złudzeń. Z gospodarką USA jest źle, a wpompowywanie jeszcze większej ilości pieniędzy, mających na celu stymulację nie przynosi żadnego efektu.

——————————

Zanany chyba wszystkim Dick Cheney przeszedł operację serca. Według opinii lekarzy zabieg przebiegł bez komplikacji, a były wiceprezydent USA juz wkrótce wróci do „aktywnego stylu życia”.

——————————

Murzyńska organizacja NAACP, walcząca o prawa człowieka i takie tam, przemówiła! Po łapach oberwało się wszystkim zwolennikom Tea Party, bo szerzą rasizm, nienawiśći i ogólnie są złe. Jeśli wierzyć relacji twitterowej Michelle Malkin niektórym oberwało się również za podtrzymywanie w amerykańskim społeczeństwie niewolnictwa. Takie te Stany nadal KuKluxKlanowe. Co robić?

——————————

Słonie z GOP-u mogą powoli wyciągać szampany. Coraz gorsze poparcie dla Obamy, niesprzyjające sondaże urzędujących Demokratów oraz wydarzenia w Zatoce Meksykańskiej najprawdopodobniej bardzo znacząco przekształcą układ sił na amerykańskiej scenie politycznej.

Keep our fingers crossed!

Opublikowany w Obamism | 1 komentarz »

Kartuny part16

Posted by antyleft w dniu Lipiec 13, 2010

Opublikowany w Kartuny | Zostaw Komentarz »

By zdążyć przed ciszą

Posted by antyleft w dniu Lipiec 2, 2010

Finisz kampanii prezydenckiej w Polsce. Eksperci starannie analizują każdy krok, sondażownie ciszej niż zwykle kreślą słupki poparcia kandydata, uzależnieni od polityki obywatele komentują ostatnie doniesienia a kandydaci przekrzykują się w obietnicach i łapią ostatnie możliwe głosy.

Nie będę wpisywał się w malkontencki ton niektórych komentatorów, krytykujących obecną kampanię i uważających, że była nudna jak flaki z olejem. Wyścig prezydencki jak to wyścig w erze postpolityki. Zero konkretów, abstrakcyjność wypowiedzi, narzucone opowieści o samym sobie i wytarte slogany. Norma. Wybory prezydenckie tak naprawdę są wyborami parlamentarnymi. Duch wojenny na linii PiS-PO jest wiecznie żywy i z naszej polityki nie zniknie przez kilka może kilkanaście następnych lat.

Jakie wnioski możemy wyciągnąć po wydarzeniach z ostatnich tygodni.

Platformiane kompetencje

Komorowski przyczynił się doskonale do obalenia mitu na temat kompetencji i fachowości partii rządzącej. Nieskończona ilość wpadek, opieranie się jedynie o wyuczone slogany typu: „Polska jest jedna”, „Nie dzielimy Polaków”, „Mam pięcioro dzieci” czy „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje” potwierdza, że Platforma to partia, nie mająca żadnego pomysłu na rządzenie. Ba, wśród wydawać by się mogło świetnych ekspertów pijarowskich nie znaleziono żadnej koncepcji na kampanię. Sztab Platformy był zagubiony, nie miał żadnego planu. Zaryzykuję stwierdzenie, że był gotowy jedynie na batalię ze zmarłym prezydentem Lechem Kaczyńskim, w której wyśmiałby Borubarów, odwrócony szalik i reklamówkę Marii Kaczyńskiej, czym zyskałby przychylność tłumów. Tymczasem zmieniły się warunki polityczne. Kandydat PiS złagodniał, przekształcił swój wizerunek i pomimo wszelkich lamentów o niewiarygodności takiej postawy jego otoczenie, a także on sam świetnie sprawdzili się w roli „tych, szukających kompromisu i pokoju”.

Demokracja sondażowa

SMG/KRC, rozwijane przez złośliwych jako „Sondaże Mamy Gówniane/ Komorowski Raczej Cienko”, to ośrodek badania opinii publicznej, który dzięki kampanii prezydenckiej stanie się symbolem demokracji sondażowej w Polsce. Każda szanująca się sondażownia, w każdym normalnym kraju nigdy nie pozwoliłaby sobie na badanie wyników wyborów na podstawie sondażu telefonicznego przeprowadzonego na próbce, liczącej tysiąc osób. W każdym normalnym systemie taka firma zeszłaby na margines w tym biznesie, ale nie u nas. TVN24 jeszcze dzisiaj zaserwuje nam solidny sondaż SMG/KRC, co by nie zostawić wyborców samych sobie i ukierunkować ich niedzielne działania. Kto kiedykolwiek łudził się, że, jak stwierdził Wajda „przyjazne media”, próbują być obiektywne, ten może sobie pogratulować naiwności i wiary w towarzyszy ITI. Mistrzostwem rzetelności dziennikarskiej może być relacja live z wieczoru wyborczego prowadzona przez redaktora Pacewicza z Gazety Wyborczej. Świetny materiał na dobry kabaret. Ku zdziwieniu salonowych dziennikarzy to sondaż TNS OBOP na zlecenie najbardziej upartyjnionej, „PiSowskiej telewizji” był niemal perfekcyjny. To kolejny argument dla tych, którzy twierdzą, że w naszym medialnym matriksie nie potrzebna jest nam przeciwwaga dla TVN, Polsat, GW czy RMF FM.

Winnerzy i Looserzy so far

Bez względu na wyniki wyborów numerem jeden tej kampanii jest dla mnie Pani Joanna Kluzik-Rostkowska. Od dawna twierdzę, że był to złoty strzał Jarosława Kaczyńskiego. Nie porównuję jej nawet do Sławomira Nowaka, co z racji pełnionych funkcji byłoby zrozumiałe, jednak w tym przypadku nie mogę doszukać się żadnych punktów do komparatystyki. Polityczna klasa, stanowczość przy jednoczesnym użyciu nieagresywnego języka oraz walory estetyczne w brutalnym męskim świecie polityki to wspaniała reklama płci pięknej. Bez parytetów, na równych zasadach. Razem z panią Jakubiak mogą zmienić oblicze naszej rzeczywistości politycznej, która zdominowana była przez „twarde kobiety” adaptujące się do zwariowanej, irracjonalnej agresywnej retoryki. Na drugim biegunie należy umieścić największego przegranego tej kampanii, czyli Sławomira Nowaka.  Jeśli mając taką sytuację wyjściową, takie narzędzia i taką przychylność mediów Bronisław Komorowski przegra te wybory, to pozycja Nowaka w Platformie może zostać poważnie zakwestionowana. Jak do tej pory Nowak był niczym Simon Amman w skokach narciarskich. Potrafił fenomenalnie wykorzystać aktualne wiatry w polityce i ustawiał się tam, gdzie powinien, robiąc bardzo szybką karierę. Potencjalna klęska Komorowskiego może zrzucić go na polityczną bulę, z której ciężko będzie mu się podnieść. Kampania prezydencka ostatecznie zepchnęła w polityczne czeluści tych, którzy już dawno powinni zejść ze sceny. Mam tutaj na myśli Władysława Bartoszewskiego, który swoją „nekrofilią” zniesmaczył nawet najbardziej bezkrytyczną masę Platformerską . Podobnie jest w przypadku flirtującego od dawna z polityką artysty Zbigniewa Hołdysa. W przypadku tych panów należy jedynie spuścić zasłonę milczenia. Polska debata publiczna, pomimo wysokiego stopnia schamowacenia (mam nadzieję, że mówimy o czasach przed 10.04) posiada jednak jakieś dopuszczalne granice. Są oczywiście osoby, które dyskusje o polityce chcieliby zdegrengolować do poziomu rynsztoka, tak jak chociażby Janusz Palikot, ale trzeba mieć nadzieję na to, że media w końcu zaprzestaną promocji tego megalomańskiego polityka i wibratory czy skoczne piosenki nie zmienią ich stanowiska wobec tego Pana.

Polityczny swing

Jeśli Platforma mogła wyciągnąć jakieś wnioski po swoich ostatnich zwycięstwach wyborczych to jeden, jedyny wysuwa się tutaj na pierwszy plan: „nie bądź tak agresywny jak PiS, bo ludzie tego nie lubią”. Jak widać sztab PO dość, że nie potrafił utrzymać swojego wizerunku „kompromisowej, łagodnej partii” będącej alternatywą dla „szukających spisku, agresywnych i butnych PiSowców” to zmienił się w swojego konkurenta. Retoryka używana przez polityków Platformy (pomijając tutaj kwestie merytoryczne) jest taka sama, jak jeszcze do niedawna używana forma dyskusji stosowna przez PiSowców. PiS i PO, co wydawało się niewiarygodne, zamieniły się swoimi rolami. Kwestią dyskusyjną jest to, czy Platforma rzeczywiście się zmieniła, czy jedynie straciła swojego największego wroga, który zmienił taktykę i przeszedł do bardzo dobrze opracowanej defensywy.  Przenosząc kampanię wyborczą na boisko piłkarskie zobrazowałbym to następująco. Platforma raz po raz atakuje, zawodnicy tej drużyny nie przebierają w środkach, grają ostro, łapiąc przy tym żółte kartoniki. Trener Tusk raczej bez reakcji ogląda to widowisko, czasami pokrzykując i zachęcając do kontynuacji takiego stylu gry. Obraz drugiej połowy nie zmienił się, pogawędki w szatni również nie pomogły ofensywnie nastawionej drużyny. Rozgrywający Nowak próbuje przejąć ciężar gry na swoje barki, jednak na tablicy wyników nadal widnieje wynik remisowy. Po zmasowanych atakach, zawodnicy Prawa i Sprawiedliwości kilka chwil przed końcowym gwizdkiem przejmują inicjatywę i strzelają zwycięską bramkę zmęczonym, zrezygnowanym Platformersom.

Dlaczego Kaczyński zgarnie całą pulę?

Komorowski przekonał wszystkich wyborców, że nie można na niego głosować, ot tak z czystego przekonania. Muszą się za tym kryć negatywne emocji w stosunku do konkurenta. Pomijając wszelkie aspekty typu wakacyjne wyjazdy (w większości) elektoratu PO i inne czynniki niesprzyjające Platformie to należy zwrócić uwagę na jeden z najważniejszych. Mobilizacje elektoratów. Jarosław Kaczyński szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach nie ma z tym żadnego problemu. Kto zawsze na niego głosował, to również zagłosuje i tym razem. Natomiast mobilizacja elektoratu BK opiera się głównie o głosy antywyborców. Nielubiany Kaczor nie był jednak w tej kampanii tak agresywny jak zwykle.  Nie zasłużył, więc na „skopanie tyłka” przy urnie. Jeśli wziąć pod uwagę wyborców niezależnych to po pierwsze Kaczyński wygrał zdecydowanie ostatnią debatę, a po drugie pozytywny trend Kaczyńskiego w ostatnich dniach może stać się falą, która poniesie tzw. independents.

Wszystko wskazuje na to, że wkrótce ujrzymy piękny widok Kaczyńskiego składającego przysięgę przed marszałkiem Sejmu czyli … Bronisławem Komorowskim, czego sobie i wszystkim innym PiSowcom serdecznie życzę.

Opublikowany w Polska polityka | Otagowane: , , , | Zostaw Komentarz »

Kolejny test Obamy

Posted by antyleft w dniu Czerwiec 22, 2010

politicsdaily.com

Obecna administracja doznała już wielu klęsk w toczących się prawyborach do Senatu. Przegrana Spectera, utrata senatorskiego stołka w Massachusetts oraz kompromitacje w Wirginii i New Jersey stały się zmorą prezydenta Obamy, który przez wielu komentatorów amerykańskich uważany jest za główną przyczynę tych niekorzystnych rezultatów.

Wszyscy „haterzy” Obamy z wypiekami na policzkach będą obserwować wtorkowe doniesienia z Północnej Karoliny. Senacki runoff w obozie Partii Demokratycznej po raz kolejny sprawdzi oddziaływanie wielkiej polityki na wybory w poszczególnych stanach. Wspierany przez demokratyczny establishment Cal Cunnigham zmierzy się z Elaine Marshall.

Młodość, energia i wojskowa przeszłość to główne atuty Cunninghama. Elaine Marshall, będąca sekretarzem stanu w Północnej Karolinie, jest doskonale znana w świecie polityki. Stratedzy wyborczy urodzonej w Maryland kandydatki twierdzą zgodnie: „doświadczenie i znane nazwisko sprawiają, że Marshall jest darzona zaufaniem wyborców”.

Kandydaci zrezygnowali ze spotów telewizyjnych, tłumacząc to niewielkim zainteresowaniem mieszkańców Północnej Karoliny senackim runoffem. Zarówno Marshall jak i Cunningham postawili na kampanię bezpośrednią i agitację „door-to-door”. Nikt, jednak nie wierzy w „wakacyjną sielankę” podczas tych prawyborów. Walka na pewno będzie ostra, a zwycięstwo Marshall może po raz kolejny wstrząsnąć obozem Demokratów. Oczywiście efekt nie będzie tak ogromny jak było to w przypadku Arlena Spectera czy triumfie Scotta Browna, jednak kolejny blamaż nie poprawi sytuacji Obamy, który i bez tego notorycznie przebija dno na wykresach poparcia.

Zwycięzca demokratycznego runoffu zmierzy się w listopadzie z urzędującym przedstawicielem GOP, senatorem Richardem Burrem.

Opublikowany w Wybory 2010 w USA | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 6 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.